"Nauka i zabawa" - książeczki całokartonowe dla najmłodszych, wyd. Egmont - recenzja

Tym razem recenzja książeczek, skierowanych do najmłodszej grupy odbiorców.
Książeczki od wydawnictwa Egmont mają wprowadzić dziecko w świat kolorów, kształtów i cyfr, a w książeczce z Bingiem przedstawić również przeciwieństwa.
Jak to zwykle bywa w przypadku książek wydawnictwa Egmont i tym razem bohaterami są postaci z najpopularniejszych kreskówek.
Dla wielu dzieci (i rodziców) to pewnie podstawowa zaleta tych publikacji.
Jako że nie oglądamy bajek (ani TV, jeśli chcesz wiedzieć dlaczego zajrzyj do posta lub darmowego webinaru) ten aspekt jest dla nas zupełnie neutralny - poza przerażającymi mnie lokomotywami z twarzami (Tomek i przyjaciele). 😅


KOT - O - CIAKI - kształty i cyfry


KOT - O - CIAKI to dla mnie ogromne zaskoczenie.
Poznałam je przy okazji Nowej Kolekcji Bajek i Wesołej Kolorowanki, które ku mojemu zdziwieniu spodobały się Hani. Prosta kreska Kotociaków (darujcie mi pisownię z myślnikiem😀) najwyraźniej trafia w gusta dzieci.
W moje niekonieczne, ale w końcu nie są to książki dla mnie.
Tym razem Kotociaki przedstawiają coś dla młodszej części czytelników: kształty i cyfry. 
Obie książeczki mają estetyczne, proste ilustracje - naprawdę cieszą oko. 



W części o cyfrach na każdej rozkładówce dziecko poznaje kolejną liczbę od 1 do 10. Każdą przedstawia inny bohater Kotociaków.
Na jednej stronie widnieje Kotociak z cyfrą, na drugiej natomiast ilość - auta, latawce, motylki, etc. Jedyne co mnie drażni to przemienna kolejność. Raz ilość jest przedstawiona po prawej stronie raz po lewej.
Jestem skłonna uwierzyć, że jest to tylko moje subiektywne odczucie, książeczkę oceniam więc pozytywnie. 


KOT - O - CIAKI - kształty


Co do kształtów - duży plus za pomysł poszukiwania i przedstawiania kształtów w rzeczywistym świecie. 
Uważam jednak, że w przypadku książeczki dla tak małych dzieci klarowność rysunku i przekazu powinna być większa.



I tak, nie jestem przekonana czy zaokrąglona babeczka czy abażur właściwie ilustrują trapez, a już w ogóle mam dylemat z latawcem, umiejscowionym przy rombie.
Latawiec był dla mnie bowiem zawsze symbolem deltoidu.


No i to co wiem, że miało być fajnym pomysłem, ale mnie nie przekonuje to prezentacja figur na kartach do gry.
Przy sercu mamy oczywiście kartę kier, przy rombie pik - tylko, że karta sama w sobie jest prostokątna i mam wątpliwości czy nie jest to mylące.
Czy roczne dziecko zwróci uwagę na kształt karty czy na romb w jej środku?


No i podpisy - ale to już zawodowe czepialstwo  😉 Ci którzy czytają bloga od dawna lub byli na moim szkoleniu "Jak nauczyć dziecko czytać w zabawie?" wiedzą, że chcąc wspierać naukę czytania maluchów dobrze jest pisać wyrazy czcionką "jak w książkach", czyli wielkie litery zostawić tylko na początek zdania i początek nazw własnych.


Dzień, w którym Heniś poznał... Cyfry


Ta część Henisia jest skonstruowana dokładnie tak samo jak KOT - O - CIAKI cyfry. Po jednej stronie cyfra po drugiej ilość.
Sam Heniś jest postacią w moim odczuciu bardzo sympatyczną, książeczce nie ma więc czego zarzucić, podobnie z resztą jak części o kolorach.




Dzień, w którym Heniś poznał... Kolory 


Wesoły Heniś, ciekawe, nietuzinkowe ilustracje, żywe barwy - same plusy.
Ten egzemplarz zrobił na mnie najlepsze wrażenie z opisywanych w tej recenzji książeczek i zupełnie nie mam się do czego przyczepić. W moim odczuciu bardzo fajne, atrakcyjne przedstawienie kolorów.




Bing. Przeciwieństwa.


Jeśli pamiętacie jeszcze moją recenzję, pierwszej książki o Bingu, jaka trafiła do naszego domu "Złota księga bajek" wiecie, że Bing stał się u nas hitem. Z tego co wiem Bing już tak działa 😁
Co by w tej książeczce się nie znalazło większość maluchów "musi ją mieć" - przynajmniej tak uważają 😊
Bing jest uroczy, więc i książeczka takowa jest. Uroku jej absolutnie nie odmówię.
Miała jednak za zadanie przedstawić (znów zaznaczam!!) najmłodszym dzieciom trudny temat przeciwieństw.



Wydaje mi się, że przekaz musi być jasny, przejrzysty, by roczniak (a może nawet młodsze dziecko) nie miało wątpliwości co widzi. By widziało różnicę między "gruby" i "chudy" czy "duży" i "mały". Tutaj choć budujący zamek z piasku Bing jest rewelacyjny, nie jest dla mnie jasne skąd pomysł, by właśnie ta czynność ilustrowała przysłówek "wolno". 
Zasadniczo mnie babki kojarzą się zgoła inaczej - ja muszę ją mega szybko zbudować, bo Hania jeszcze szybciej ją zburzy 😁


Podobnie  "twardy" - "miękki". Oczywiście spostrzeżenia słuszne - marchewka, jabłko, pierniczek kontra banan czy malina. Ale szczegółów tu jest na tyle dużo, że wydaje mi się, że znacznie trafniej przedstawiałyby te przeciwieństwa miękka poduszka i twarda ławka czy kawałek drewna.


Niemniej, jak można oprzeć się książeczce z Bingiem, jeśli w domu czeka jego fan?





Tomek i przyjaciele. Kolory


Tę książeczkę zostawiłam na koniec, choć już na wstępie zapowiedziałam moją opinię.
Być może w bajce telewizyjnej pociągi z twarzami wyglądają cieplej i atrakcyjniej, ale w tej książeczce zdecydowanie mnie przerażają.


Kolory może i przedstawione są właściwie - nie mogę ocenić tego obiektywnie, bo moja uwaga jest skupiona na tych strasznych twarzach 😱 Domyślam się jednak, że jest jak z Bingiem, jak się trafi fan Tomka to nie ma przebacz 😉



Poza Tomkiem książeczki są zilustrowane naprawdę bardzo atrakcyjnie, o niuansach troszkę Wam opowiedziałam - mam nadzieję, że znajdziecie wśród nich coś dla Waszego malucha.
A może zainteresują Was również inne publikacje wydawnictwa Egmont, o których już pisałam, w szczególności aktywizujące książeczki do przesuwania paluszkiem "Pierwsze słowa"?

Poza książkami zapraszam Cię także do zapoznania się z przeglądem naszych zabawek dla roczniaka "Proste, edukacyjne zabawki dla roczniaka na każdą kieszeń".

I oczywiście zapraszam Cię serdecznie na najbliższe szkolenie "Jak nauczyć dziecko czytać w zabawie?"

Jeśli książeczki Ci się spodobały - albo chociaż moja recenzja podaj ją proszę dalej swoim znajomym i przyjaciołom. 👇👇👇👇👇👇👇

Komentarze