Beee, muuu i hau hau – czyli zabawy dźwiękami. Znaczenie onomatopei w rozwoju dziecka


Onomatopeja to trudny wyraz, który większości z nas kojarzy się prawdopodobnie ze szkolnymi lekcjami języka polskiego. Kiedy zostajemy rodzicami onomatopeje nabierają nowego znaczenia. W końcu lada moment zostajemy nimi otoczeni.
Czym jest onomatopeja? To inaczej wyrażenie dźwiękonaśladowcze, słowa, które oparte są na wrażeniach słuchowych, wyrazy lub zbitki głosek, naśladujące różne dźwięki przedmiotów, czynności, zwierząt. 
A przede wszystkim to pierwsze słowa naszych dzieci.

Jeśli śledzicie bloga wiecie, że jestem wielką przeciwniczką spieszczania słów i używania wyrazów przeinaczonych w rozmowach z dzieckiem – bez względu na jego wiek. Toteż w naszym domu chyba nigdy nie padło zdanie w stylu „to jest hau hau”. 
Nie zmienia to faktu, że onomatopeje są na tyle ważne dla rozwoju dziecka, że i u nas nie mogło ich zabraknąć!

Beee, muuu i hau hau – czyli zabawy dźwiękami

Dlaczego onomatopeje są ważne?


✔Przede wszystkim są pierwszymi wyrazami dziecka, co sprawia, że dają malcowi poczucie prawdziwego kontaktu z drugą osobą – prawdziwego dialogu, rozmowy.
Onomatopeje zastępują u malca trudne słowa, do czasu aż aparat mowy nie będzie gotowy na ich wypowiadanie lub po prostu aż nasze dziecko nie poszerzy swojego słownika wystarczająco, by wyrazić znanymi nam słowami każdej swojej myśli.

✔Onomatopeje mogą nam także posłużyć przy nauce czytania metodą globalną, o czym wspomina choćby Pani Trojanowicz – Kasprzak w przeprowadzonym przeze mnie wywiadzie.

✔No i oczywiście ćwiczą buzię!
To nic nadzwyczajnego. Bawiąc się dźwiękami ćwiczymy oddech, artykulację, rytm, akcent.

Spróbuj – wrrrr, brrr, mu, tss, bzzz, brum, bim, bam – aż wibrują policzki – fantastyczna zabawa dla aparatu mowy! 

Nie wiem czy jest coś bardziej stymulującego pod względem logopedycznym niż onomatopeje – tutaj przydałby się głos specjalisty.

Używanie wyrażeń dźwiękonaśladowczych jest jednym z przejawów prawidłowego rozwoju mowy, zwłaszcza pod koniec pierwszego roku życia i w ciągu drugiego.
Są o tyle wartościowe i przyjemne w używaniu, że dzieci mają z nimi mnóstwo zabawy. A przecież o naukę przez zabawę nam chodzi.


Jak zatem możecie bawić się onomatopejami?


Sposobów są tysiące i ogranicza Cię wyłącznie Twoja wyobraźnia.
★Przede wszystkim bądź spontaniczny – bam, bach, łup – to dźwięki, które naprawdę warto z siebie wydawać 😁

★Do tego korzystaj z właściwych książeczek – u nas od pierwszych miesięcy życia Hani na topie było OnoMaTo. Ale to nie tylko książeczki tego typu, to także wierszyki, jak Lokomotywa, gdzie jest dużo "buch-ów", „stuk-ów”, „puch-ów”. Taką pozycją może być choćby „Jaś i fiu fiu”, którą po dziś dzień Hania uwielbia.

★Oczywiście zachęcam jak zawsze do wykorzystywania w zabawach z dzieckiem wszystkich możliwych zmysłów – możesz, więc bawiąc się wodą czy podczas kąpieli wydawać z siebie wesołe „plusk, plusk” „chlap, chlap”, etc. Swoją drogą robienie bąbelków w wodzie to także świetne ćwiczenie dla małych buziek.

★Wykorzystaj swoją kreatywność – twórz własne onomatopeje. ★Naśladuj też swoje dziecko – ono będzie bowiem używało nie tylko tych dźwięków, zaproponowanych przez Ciebie, ale także tworzyło swoje własne.

★Wykorzystajcie ulubione zabawki – pacynki są super wdzięczne przy zabawach dźwiękami – zdradzę Wam, że u nas do dziś mieszka „Łaskotnik”- nikt nie wie właściwie czym jest, oprócz tego, że łaskocze, parska, prycha i wydaje masę fajnych dźwięków. Ach no i przypadkiem ma też w paszczy lusterko 👀

★Możecie śpiewać czy sami wymyślać wierszyki.

★Nie mogłabym pominąć także wykorzystania głównej naszej aktywności czyli czytania metodą Domana (czytanie globalne). Ta zabawa przeżywa swój renesans i Hania uwielbia swoje onomatopeje – przeglądać, odczytywać, a także słuchać.
metoda domana, czytanie globalne karty z onomatopejami


★Pomysłów na zabawy jest całe mnóstwo – tak naprawdę to nie musi być nic specjalnego. Po prostu trochę swobody i wygłupów.

Pamiętaj, więc szeroko się uśmiechać, ściągnąć krawat czy szpilki i powydurniać się ze swoim szkrabem. W tym momencie z pewnością wydacie z siebie wystarczająco dużo onomatopei, by wyćwiczyć aparat mowy i potrenować super zabawę!😍

Jeśli spodobał Ci się post, koniecznie podziel się nim ze znajomymi. Niech ich buzie też dźwięczą!
👇👇👇👇👇👇👇👇👇👇👇👇👇👇👇👇👇👇👇👇👇👇

Komentarze

  1. No i znowu bardzo cenny tekst. Tak, onomatopeje to fonetyczny skarb, z którego możemy korzystać już w zabawach z niemowlętami. Z zapałem powtarzają one za dorosłymi różne proste dźwięki wspaniale stymulując aparat mowy.
    Pani Klaudio, szóstka za ten wpis! :-)

    Maria Trojanowicz-Kasprzak

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani Mario! Dziękuję serdecznie! Dzięki takim komentarzom chce się pisać tylko więcej i lepiej :)

      Usuń

Prześlij komentarz