„Sprytnie, Albercie” Gunilla Bergstrom, Zakamarki - recenzja

„Sprytnie, Albercie” Gunilla Bergstrom, Zakamarki  - recenzja

„Sprytnie, Albercie” to nie pierwsze nasze spotkanie z Albertem Albertsonem, który podbił nasze serca.
Ta część jest póki co najlepszą jaką czytaliśmy – pełną sarkazmu i humoru.
Odnoszę wrażenie, że ta odsłona serii o Albercie pisana jest w nieco innym stylu, co wypada niezwykle pozytywnie.
W roli głównej oczywiście Albert, tym razem odwiedzający babcię. Babcia trochę zawodzi, ale o tym za chwilę.

U babci są również kuzyni, którzy jako ci starsi ustalają reguły „gry” i nie pozwalają bawić się z nimi Albertowi. Jest mały i „nic nie rozumie”. 
Ale Albert zamierza utrzeć im nosa w przezabawny sposób. Nie popsuję Wam zabawy i tym razem nie zdradzę zakończenia.

„Sprytnie, Albercie” Gunilla Bergstrom

W „Sprytnie, Albercie” mamy morał, który nie zawsze obecny jest w serii o Albercie oraz nieco nauki – Hania od razu zapamiętała jak nazywamy karty – karo, kier, pik i trefl.

„Sprytnie, Albercie” Gunilla Bergstrom, Zakamarki  - recenzja

A co z babcią? Cóż, należy jej się reprymenda za pozostawienie Alberta samemu sobie. Kiedy bowiem kuzyni zarządzają, że Albert nie będzie z nimi grał w karty, babcia na to przystaje, a Albert? Albert zostaje sam! No co to za babcia?

„Sprytnie, Albercie” Gunilla Bergstrom, Zakamarki  - recenzja



„Sprytnie, Albercie” to rewelacyjna pozycja, bez której w biblioteczce małego dziecka zawsze będzie czegoś brakowało.

Zajrzyj również do „Wiąż, ile chcesz, Albercie” i „Co mówi tata Alberta?”.

Nie zapomnij także podzielić się recenzją z przyjaciółmi
👇👇👇👇👇👇👇👇👇👇👇

Komentarze