"Biblioteczka Montessori. Świat", Eve Herrmann, Emmanuelle Tchoukriel, Wyd. Egmont - recenzja


Pedagogika Montessori choć znana od lat, dopiero dziś przeżywa swój renesans w naszym kraju. 
Może to za sprawą mody, może za sprawą coraz większej świadomości rodziców – nie ma to większego znaczenia. 
Jest to bowiem trend bardzo korzystny dla najmłodszych, pozwalający im dorastać świadomie, stawać się samodzielnymi i z ogromnym zainteresowaniem i radością poznawać świat wokół.

Dla mnie najistotniejszym co wyciągam każdego dnia z montessoriańskich zasad to doświadczanie – dawanie dziecku szansy na samodzielne badanie, sprawdzanie, testowanie, próbowanie... To wszystko znajdujecie regularnie na blogu.
Dzięki rosnącemu zainteresowaniu pedagogiką Montessori, na rynku pojawia się coraz więcej pomocy i zabawek, niektórych rzeczywiście zgodnych z jej założeniami, innych troszkę mniej lub wcale.
Tym razem chcę Wam przedstawić "Biblioteczkę Montessori: Świat" od Wydawnictwa Egmont – zapraszam Was do zapoznania się z jej plusami i minusami.

"Biblioteczka Montessori. Świat" - recenzja 



„Biblioteczka Montessori: Świat” to tylko jedna część z całej serii, do której należą „Flagi świata”, „czas” i „Przyroda”. Autorką jest Herrmann Eve, ilustratorką zaś Tchoukriel Emmanuelle, którą to możecie znać już z "Ilustrowanych inwentarzy" od Wydawnictwa Zakamarki.

Co zawiera Biblioteczka Montessori? 


Zestaw, który omawiam zawiera 77 kart, z czego 7 to szorstkie karty przedstawiające kontynenty, a 70 to karty prezentujące różne ilustracje z nimi związane. Jak łatwo policzyć na każdy kontynent przypada 10 kart z ilustracjami.



Do tego otrzymujemy małą książeczkę „Odkrywamy kontynenty”, w której króciutko zostały omówione sposoby prezentacji ćwiczeń oraz przedstawione ciekawostki na temat każdej z kart, podzielone według kontynentów.

Karty są sztywne i idealne dla dzieci – rogi są zaokrąglone, a rozmiar przystosowany do małych rączek.
Z tyłu każdej z kart nadrukowany jest także kontynent, którego karta dotyczy.


Jak pracować z Biblioteczką Montessori? 



W książeczce główną propozycją jest prezentacja karty z kontynentem, a potem kolejno pokazywanie kart z obrazkami, z nimi powiązanymi.
Autorka sugeruje, by przygotować się do zabawy wcześniej, przeczytać przynajmniej zawarte w książeczce ciekawostki, by móc z dzieckiem porozmawiać o pokazywanych ilustracjach i rozbudzać w maluchu zainteresowanie danym miejscem, ciekawość świata.

Kolejnym krokiem dla dziecka, które poznało już każdy kontynent z osobna jest rozłożenie wszystkich siedmiu kart w rzędzie i dopasowywanie poszczególnych ilustracji do konkretnych kontynentów w kolumnach.

👉Tak naprawdę możliwości pracy z kartami jest całe mnóstwo i ogranicza nas jedynie własna wyobraźnia oraz kreatywność.


Plusy i minusy


Aby skupić się na wadach i zaletach Biblioteczki Montessori należałoby zapytać na wstępie do kogo kierowana jest ta pomoc
👉Dla rodziców, którzy rozwijają malucha od urodzenia – bawią się w czytanie globalne i bity inteligencji – Biblioteczka Montessori będzie prezentować całkiem sporo minusów.
👉Przede wszystkim uderzyła mnie czcionka, którą podpisane są ilustracje. Nie sprzyja ona nauce czytania – żadną metodą, którą znam, nie tylko metodą Domana. Za pisane literki Biblioteczka ma u mnie ogromnego minusa.
👉Jeszcze większy dotyczy natomiast nierzetelnych ilustracji. Tych, które uderzyły mnie najbardziej jest zaledwie 11 – biorąc pod uwagę 70 różnych kartoników nie jest to liczba przytłaczająca, ale jednak. 

biblioteczka montessori świat wyd egmont

Nierzetelne ilustracje 

Co mi nie pasuje? 
👉W niektórych – tak jak ilustracja Mona Lisy👆 – totalne oderwanie od oryginału. Gdyby nie podpis prawdopodobnie nigdy nie domyśliłabym się co przedstawia ilustracja, zwłaszcza, że sam obraz jest niejako w tle – ilustracja wydaje się przedstawiać bardziej jakieś zajęcia dla dzieci niż samo dzieło sztuki. 
👉W innych – jak choćby ilustracja Uluru👆– trudno zorientować się czego dotyczy obrazek. Jeśli nie wiemy czym jest Uluru, nie wiem czy ktoś wpadnie na to, że chodzi o formację skalną w tle, skoro na pierwszym planie mamy półnagą kobietę z dzieckiem. 
👉Brak precyzji zobaczymy również na ilustracji Pałacu Buckingham👆– oczywiście królewscy gwardziści jasno nam się kojarzą z tym miejscem, jednak ilustracja w żaden sposób nie przedstawia budynku, o którym mowa.
👉Kolejna sprawa – Wielkanoc w Polsce👆– czy komuś rzeczywiście ta ilustracja skojarzyłaby się z Wielkanocą - dzieci w ludowych strojach może kojarzą się z Polską, ale czy akurat ze świętem Wielkanocy?

Zdaję sobie sprawę, że dla wielu rodziców brak tej precyzji nie będzie kłopotem – choć według mnie, przyzwyczajonej do działania na bitach inteligencji, tego typu ilustracje mogą wprowadzać dziecko w błąd, budować niewłaściwe skojarzenie.

Co więcej wiele z tych ilustracji jest mało rzeczywistych – chociażby wspomniana Mona Lisa, co wydaje mi się być mało w stylu Montessori. W końcu ten nurt pedagogiki również zakłada otaczanie dziecka faktami i jak najbardziej prawdziwymi zdjęciami czy ilustracjami.

Cel Biblioteczki Montessori osiągnięty


W opisie Biblioteczki Montessori możemy przeczytać, że jej zadaniem jest wzbudzanie zainteresowania dziecka, otwieranie go na świat i wzbogacanie jego słownictwa. Celem zestawu ma być zachęcenie do obserwowania, dyskutowania i poznawania kontynentów. 
I te cele zdecydowanie zostają osiągnięte, zwłaszcza przy pomocy zaangażowanego, kreatywnego i gotowego do nauki razem z dzieckiem rodzica.

Sama forma kart w takim rozmiarze, szorstkie kontynenty i ilustracje, z nimi powiązane są bardzo fajnym punktem wyjścia do rozmowy z dzieckiem. 
Jeśli rodzic do tego wykaże się zaangażowaniem i wiedzą – zaprezentuje maluchowi ciekawe fakty z różnych regionów, znajdzie sposób na wprowadzenie w te chwile dużo radości i śmiechu, w myśl włączania emocji w naukę, o czym niedawno pisałamBiblioteczka Montessori mimo wymienionych minusów czy braków okaże się pomocna, rozgrzewając w dziecku niekończącą się potrzebę zdobywania kolejnych informacji i poszerzania wiedzy.

👉Uważam jednak, że nie jest to na pewno pomoc edukacyjna dla każdego, kto przypadkiem natrafi na nią w Empiku czy innej popularnej księgarni. Z tą pomocą musi najpierw popracować rodzic, żeby właściwie zaprezentować i wykorzystać ją z dzieckiem. Dla tych, którzy szukają gotowych rozwiązań, gier czy plansz, które „same” przedstawią odbiorcy wiedzę, Biblioteczka się nie sprawdzi.


👉Podsumowując - uważam, że "Biblioteczka Montessori. Świat", jako jeden z pierwszych tego typu produktów mogłaby być bardziej dopracowana i przede wszystkim bardziej precyzyjna, niemniej w zależności od zaangażowania rodzica może okazać się pomocnym punktem wyjścia do rozmów z dzieckiem o świecie.

Jeśli interesuje Cię tematyka pedagogiki Montessori zajrzyj też do naszych propozycji bliskich Montessori zabawek DIY.

Jeśli recenzja okazała się dla Ciebie pomocna koniecznie podziel się nią ze znajomymi.
👇👇👇👇👇👇👇👇👇👇👇👇👇👇👇👇👇👇👇


Komentarze