Emocje w nauce – czyli jak efektywnie uczyć dzieci i nie tylko

emocje w nauczaniu dzieci

To prawdopodobnie jeden z najważniejszych tekstów, jakie przeczytasz. 

Z pewnością jeden z najważniejszych – jeśli nie najważniejszy na tym blogu. Szczególnie jeśli dopiero oczekujesz potomstwa lub już próbujesz uczyć malucha, ale wciąż coś Wam nie wychodzi.


Dlaczego to ważny tekst?

Bo żadna metoda, żadne sesje – ani ich częstotliwość, ani czas trwania – nic nie ma takiego znaczenia jak emocje, które Wam towarzyszą. 

Najważniejsze jest więc nie CO robicie, ale JAK to robicie.

Nie ma znaczenia czego uczysz, ale jak to robisz.


W pierwszych postach na tym blogu, wprowadzając Cię w tematykę metody Domana zaznaczałam jak ważne jest podejście. Że to właśnie ono jest odpowiedzią na pytanie „dlaczego idzie nam lepiej lub gorzej niż innym” „dlaczego moje dziecko nie chce patrzeć na karty” „dlaczego to nie działa”...
Wielokrotnie pisałam, że kluczem wspierania rozwoju dziecka nie jest żadna metoda, a DECYZJA. Decyzja o zmianie stylu życia. 
I tu kluczową sprawą jest zrozumienie, że najlepszą dla dziecka zabawą jest nauka. A nauka musi być zabawą.
Jeśli nauka kojarzy Ci się ze znienawidzonym rachunkiem różniczkowym lub szarą szkolną salą, musisz zacząć od zmiany nastawienia.
Wyobraź sobie, że Twoje małe dziecko – każde małe dziecko – doznaje wielu – może nawet kilkudziesięciu zachwytów dziennie. To wszystko jest wywołane nauką, a więc zabawą.
Twoje dziecko najlepiej bawi się nie wtedy kiedy może „nic nie robić” czy kiedy włączasz mu bajkę. Twoje dziecko najlepiej bawi się gdy się uczy.
Gdy przebiegnie obok niego kot, którego wcześniej nie widziało, a Ty będziesz umiał coś o nim powiedzieć. Albo gdy wspólnie będziecie odkrywać nazwy drzew rosnących wokół waszego domu. Albo gdy po prostu będzie mogło nauczyć się, że kory tych drzew mogą mieć zupełnie różne faktury, dotykając ich.
Pozwól dziecku na doświadczenia, bo właśnie doświadczenia generują emocje. „Połączenia neuronalne w mózgach zależne są od doświadczeń” a „procesu uczenia nie można wymusić z zewnątrz” 
Nie ma znaczenia czego uczysz, ale jak to robisz.



Cała metoda Domana czy w ogóle jakiekolwiek wspieranie rozwoju małych dzieci bazuje na tym, że małe dzieci naprawdę chcą się uczyć. Jak inaczej moglibyśmy uznać, że jest to dla nich zabawa? A tak w rzeczy samej jest!
Potwierdza to także Gerald Hüther (mogliście już o nim przeczytać przy okazji wywiadu z Panią Marią Trojanowicz - Kasprzak), mówiąc: 
„Każde normalne dziecko jest zainteresowane otaczającym je światem i każde jest szczęśliwe, gdy znajdzie kogoś, kto chce mu ten świat objaśniać. Ale chęć poznawania świata szybko znika, gdy pojawia się ktoś, kto mówi dziecku: Musisz!”.

Widzisz już powód, dla którego dziecko może nie chcieć się uczyć? Bez względu na to czy ma rok, dwa lata czy 10?

  • Dziecko chce się uczyć tego co je fascynuje,
  • chce się uczyć jeśli wiąże się to z miłymi doznaniami,
  • chce dowiedzieć się wszystkiego o tym co je otacza, w taki sposób, jaki będzie mu najbliższy,
  • chce uczyć się czegoś co ma dla niego sens (widzi cel tej nauki, nawet jeśli zabawa jest jedynym celem)

Jak to działa, że emocje sprawiają, że uczymy się lepiej?


Emocje pomagają nam  uczyć się przez całe życie
To nie tylko recepta na naukę z Twoim dzieckiem (choć z maluchem jest o tyle łatwo, że wiele nie trzeba robić – dzieci same z siebie są niezwykle radosne i szczęśliwe, jeśli tylko nie staramy się tego zepsuć). 
Za sprawą emocji również my dorośli uczymy się znacznie efektywniej. Z pewnością słyszałeś o wielu mnemotechnikach, wykorzystujących śmieszne skojarzenia, zabawne rysunki czy wyliczanki, pozwalające zapamiętać nawet najbardziej skomplikowany materiał. Dlaczego? Bo w grę wchodzą emocje.
Ciało migdałowate, które odpowiada w naszym mózgu właśnie za nie, jest nierozerwalnie połączone z hipokampem, który odpowiada za pamięć. 

wpływ emocji na naukę i pamięć
Czym mocniej stymulujesz jeden ośrodek, tym lepiej działa drugi. Czym więcej emocji, tym lepsza pamięć.

Gerald Hüther nazywa emocje najlepszym nawozem dla sieci neuronalnej podkreślając, że to co dziecko pozna w stanie najwyższego pobudzenia czy zachwytu, zostanie w jego pamięci trwale zapisane. To właśnie ten stan pobudzenia emocjonalnego nazywa neuroprzekaźnikowym prysznicem.    

Co zrobić by dziecko traktowało naukę jak zabawę?


Nie zepsuć tego! Twoje dziecko traktuje naukę jak zabawę – i to najlepszą z możliwych. Doprowadzenie do stanu odwrotnego i zmuszanie go nauki jest najgorszym co można zrobić.

Jak to możliwe, że dziecko, które rodząc się jest tak ciekawe świata, nagle staje się apatycznym uczniem nienawidzącym jakiejkolwiek formy nauki?
Opcji jest przynajmniej kilka.
Najgorszymi grzechami nauczycieli i opiekunów są oczywiście:
  • przymus,
  • nuda ,
  • brak celowości zadania.

Pamiętacie post o bitach inteligencji? Mówiłam Wam wówczas, że są kategorie, które Twoje dziecko pokocha, ale mimo wielkiej ciekawości świata, te najbardziej abstrakcyjne lub po prostu z jakiegoś powodu odległe staną się dla niego nieatrakcyjne. Podawałam Wam przykład naszych bitowych województw – Hania nigdy nie pałała do nich miłością. To jedyna kategoria, na którą nieszczególnie zwracała uwagę.
Co można było zrobić? Narzekać, że nam nie idzie. Zmuszać do patrzenia na karty. Kontynuować metodę Domana, będąc pełnym frustracji, że jest nieludzka i dzieci jej nie lubią. Choć to nieprawda, bo sam Doman podkreśla rolę zabawy i emocji w każdej swojej publikacji i to właśnie ta część metody „kupiła mnie” od razu.
Skoro i tak świetnie się bawimy to czemu efektem ubocznym nie miałaby być super nauka.

Zaakceptuj wybory Twojego dziecka!


Co zrobiliśmy z województwami? Nic. Odpuściliśmy. Hania oglądała je tylko wtedy kiedy miała świetny humor i była chętna oglądać wszelkie możliwe bity. Wtedy była jednak malutka, dziś mamy szerokie spektrum możliwości. Możemy skakać, śpiewać, układać różne elementy czy wprowadzać nowe wyrazy, które Hania uwielbia, przez co mamy dodatkowe szanse na zachęcenie do aktywności, które mogłyby być mniej lubiane.
Ale przede wszystkim najważniejsze jest zaakceptowanie, że coś może być mniej lubiane. Że abstrakcyjne województwa nie są koniecznością.
👉Naucz dziecko tego co jest dla niego ciekawe. Zamiast zmuszać do poznawania nowego materiału zaproś do wspólnej nauki.
👉Poszerzaj świat dziecka od wewnątrz do zewnątrz – od rzeczy najbliższych, najciekawszych dla niego do tych coraz dalszych.
👉Ucz tego co ciekawi Twoje dziecko, nie tego, co chcesz, by koniecznie go ciekawiło.

W moim odczuciu rolą rodziców jest podsunięcie maluchowi największej możliwej ilości różnych dziedzin i rzeczy do poznania, ale to on sam wybierze co naprawdę lubi i co pragnie zgłębiać.

Wywołuj emocje!


Jeśli bawicie się w czytanie – wywołuj emocje. Jeśli oglądacie bity inteligencji – wywołuj emocje. Wywołuj emocje zawsze gdy to możliwe – a przecież z dzieckiem to ZAWSZE jest możliwe.

Co więcej, zadbaj o to, by przed przystąpieniem do nauki/zabawy maluch czuł się dobrze.
Nie możesz oczekiwać skupienia ani chęci współpracy od dziecka, które jest przeziębione, głodne czy śpiące. Jeśli dopiero co wróciliście z wielogodzinnej wizyty u babci, jest duża szansa, że Twój mały uczeń nie będzie z Tobą współpracował.

radosny mózg pamięta lepiej

Jak wywoływać emocje?

To bardzo proste, piszę o tym niezmiernie często. Po prostu dobrze się bawcie.
  • Szukaj śmiesznych skojarzeń ze słowami, śmiesznych sytuacji.
  • Pozwalaj także dziecku na „śmieszność”. Często maluchy same generują skojarzenia – same śmieją się nie wiedzieć czemu – pozwólmy im na to.
  • Nie musisz być poważny, a twoje dziecko tym bardziej nie powinno.
  • Wszelkie piosenki, wygłupy, łaskotki, plumkania i prykania są najlepszym co można zrobić podczas zabawnej nauki.
  • Każda intensywna rzecz, która pozwoli wyzwolić większe salwy śmiechu będzie idealna do wspierania pamięci.

Globalny wpływ wszystkiego co robimy

Regularnie staram się Wam o tym wspominać, a każdego dnia zauważam to w naszym życiu. Wszystko co robimy z maluchem niezwykle wpływa na każdą jego aktywność. To kolejny dowód na to, że ważniejsze jest otoczenie się „czytaniem” czy „matematyką” niż same sesje. Co mam na myśli?  
✔To, że nauka czytania, nie wpływa wyłącznie na tę umiejętność jako taką. Wpływa na niego globalnie – ćwiczy pamięć, poszerza słownictwo oraz wiedzę.
✔To że układanie z dzieckiem puzzli, nie uczy go wyłącznie układać obrazka, ale wpływa globalnie – polepsza jego zdolności syntezy wzrokowej, ćwiczy motorykę małą, zwiększa zdolności matematyczne i logiczne myślenie.
✔Tak jest z każdą aktywnością – wpływając na jeden obszar, musimy wpłynąć na inny.

✔Bawiąc się z dzieckiem, dając mu poczucie szczęścia i świadomości własnych możliwości dbamy nie tylko o jego świetlaną przyszłość pod względem edukacji, ale także o jego życie prywatne. Jak bowiem mówi Gerald Hüther „Szczęśliwi ludzie nie wpadają w uzależnienia”

„Dzieci chcą, by dorośli zauważali ich potrzeby i dokonania. [...]Gdy dorastając, dzieci nie dostają tego, czego naprawdę potrzebują, znajdują sobie różnego typu substytuty. Mogą to być zakupy, komputer, Facebook, narkotyki, kariera, pieniądze czy władza. Szczęśliwi ludzie nie wpadają w uzależnienia

Emocje rodzica i nauczyciela

Skupiamy się na prysznicu emocji i na tym, by dziecko było szczęśliwe podczas nauki, by mogła być dla niego zabawą. Nie mniej ważne są jednak emocje i uczucia osoby znajdującej się po drugiej stronie.
Jeśli nie wierzysz w to co robisz, jesteś sfrustrowany i zmęczony, możesz być pewny, że Twoje dziecko prędzej czy później to odczuje. Mało kto, jeśli ktokolwiek, jest w stanie udawać, że naprawdę świetnie się bawi, kiedy jest zgoła inaczej – zwłaszcza jeśli obserwatorem jest wprawione oko naszego szkraba.
Co więcej, by cechować się cierpliwością i kreatywnością, które są niezbędne przy edukacji malutkiego dziecka, niezbędne jest dobre samopoczucie, a przynajmniej pewność i wiara w to co się robi.
Pozytywne emocje, które odczuwasz wpływają na atmosferę podczas nauki/zabawy. Pozwalają Ci czerpać satysfakcję, a nie traktować Wasz wspólny czas jak smutny obowiązek. Do tego umożliwiają wymyślanie ciągle nowych form nauki, nowych tematów, nowych opcji wywoływania emocji. A to wszystko daje niesamowity efekt śnieżnej kuli.
Jedno pozytywne doświadczenie, generuje sukces, ten generuje kolejne pozytywne doświadczenia i kolejne sukcesy i tak wciąż i wciąż, aż wreszcie całe Wasze dni są właściwie świetną zabawą w naukę.
Pamiętaj, że dzieci chętniej uczą się od osób, z którymi dobrze się czują, a podążają za tymi, które je naprawdę inspirują. Trudno inspirować, gdy samemu nie ma się zbyt wiele pasji.

Emocje nauczyciela: starszaki i szkoła


To wszystko ma odniesienie nie tylko do najmłodszych dzieci, ale także młodzieży szkolnej. Nigdzie silniej nie widać, jak bardzo można w uczniu zabić chęć nauki i ciekawość świata niż właśnie tam. Od nauczyciela, jego kompetencji i nastawienia zależy naprawdę wiele
Gerald Hüther mówi choćby o mnogości „przerabiaczy materiału” zamiast nauczycieli. „Takie osoby nie pracują dla dzieci, ale dla ministerstwa, a ich uwaga skierowana jest nie na uczniów, ale na podstawę programową. W taki sposób nie można w nikim wzbudzić fascynacji ani go zainspirować”.

Warto zacytować także Iwonę Grzegorzewską „Emocje nauczyciela, takie jak radość, zadowolenie, duma, pozytywnie wpływają zarówno na uczniów, jak i na efektywność pracy nauczyciela. Dotychczasowe badania pokazują, że uczniowie obserwujący w czasie lekcji pozytywne uczucia i dobry humor u nauczyciela chętniej realizują powierzone im zadania i rzadziej stosują podczas uczenia się strategie unikowe. Jednocześnie nauczyciele, którzy podczas pracy pozytywnych emocji są bardziej konstruktywni podczas uczenia, mają więcej kreatywnych pomysłów.”

Metoda Domana a emocje


O emocjach napisałam już wiele. Chciałam jednak dosadnie podkreślić na koniec, by Waszym priorytetem pozostawała wyłącznie dobra zabawa – nie harmonogram i sesje.
Pamiętaj, że cokolwiek robicie, według jakiejkolwiek metody, będzie to skuteczne długofalowo wyłącznie wówczas, gdy obie strony będą dobrze się bawić. Żadna ilość sesji nie jest warta nerwów frustracji i wreszcie zniechęcenia.

Jeśli uważasz, że wykorzystywanie emocji w nauce jest naprawdę cenne, podziel się postem ze znajomymi.
👇👇👇👇👇👇👇👇👇👇👇👇👇👇👇👇👇👇👇👇



Komentarze

  1. Z ciekawością przeczytałam, bo choć wiele z tych rzeczy zauważamy czasem przypadkiem to warto wiedzieć jak taką wiedzę wykorzystać by pomóc dzieciom i lepiej je zrozumieć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak! Często o tych najprostszych rzeczach najtrudniej na co dzień pamiętać ;)

      Usuń
  2. Dziękuję Ci za ten wpis. Przymierzałam się do nauki czytania metodą Domana, ale odrzucały mnie właśnie te wszystkie karty, sesje, przygotowania... myślałam by kupić gotowe pomoce,ale policzyłam ile za te pieniądze mogę kupić moim dzieciom wietnych, wartościowych książek i jeszcze wystarczy na lekcje jazdy na nartach dla starszaka w najbliższą zimę. To jeszcze bardziej zabiło mój początkowy entuzjazm... przeczytałam książkę 'How to teach your baby...' i na pewno będę korzystać z wielu rad Domana, bity inteligencji budzą we mnie więcej kreatywności,od razu przychodzą mi do głowy różne super zastosowania poza samą prezentacją kart, więc może to coś dla nas :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cała przyjemność po mojej stronie! Tak, ten żargon sesji i harmonogramów może odstraszyć ;) A bity... to zwyczajne ilustracje, ćwiczące pamięć i zgadzam się - można znaleźć sporo zastosowań i wykorzystać je do różnych zabaw. Pozostaje mi tylko życzyć powodzenia i kreatywności! :)

      Usuń

Prześlij komentarz