Basia, Franek i Misiek Zdzisiek - nowe tytuły - recenzja

Basia to jedna z tych bohaterek literatury dziecięcej, której nie mogę znieść. Nie cierpię tej kosmicznie uproszczonej grafiki i większości tekstów tak lubianej przez większość Zofii Staneckiej.

Jak to często bywa, dziecka poglądy okazują się być nieco inne. A przecież to do maluchów kierowana jest literatura dziecięca :)

Wielka księga przedszkolaka

To tytuł duży, obszerny, dla dzieci czytających samodzielnie lub wytrwałych w słuchaniu :)

Niemniej jest to również tytuł, który przy mojej niechęci do serii o Basi, naprawdę mnie przekonał.

W środku znajdujemy 17 opowiadań z życia przedszkolaków.



Nie są to jednak zwyczajne opowiadania. Raz, że pokazują dziecku, zawsze z happy endem codzienne radości i smutki przedszkolaków, a dwa, że niosą z sobą również naukę dla rodzica.

W codziennej gonitwie zdarza się nam pewnie zapomnieć, że coś co dla nas jest błahostką, dla naszego dziecka urasta do życiowego „być albo nie być”. Mamy tu więc dramatyczną scenę ruszającego się zęba, wielkie życiowe wystąpienie na przedstawieniu z okazji Dnia Babi i Dziadka czy niewyobrażalny smutek z powodu spóźniającej się do przedszkola mamy.

Sytuacje, historie, które mogą zdarzyć się każdemu z nas. Do tego w każdym opowiadaniu widzimy radość jaką daje dzieciom spędzanie czasu razem, radość, którą daje fakt, że dzieci niezwykle bezpośrednio potrafią się wspierać i zwyczajnie przy sobie być.

Co jakiś czas w Wielkiej księdze przedszkolaka, znajdziemy też instrukcje dla dzieci, np. jak zrobić pieska z kasztanów czy prezent w pudełku.


Niewątpliwie to moja ulubiona pozycja z Basiowego zbioru, którą ze szczerą przyjemnością biorę do ręki.

Basia. Opowieści Miśka Zdziśka

Misiek Zdzisiek jeśli jeszcze nie wiecie to oczywiście zabawka Basi, która prawie zawsze jest przy niej. Jak się możecie domyślić historyjki w tej pozycji Basiowej biblioteki opowiada właśnie on – Misiek Zdzisiek.

Książka znów wydaje się pozycją dla dzieci starszych – jest bowiem dość gruba (187 stron), niemniej mamy tu zbiorowisko krótkich opowiastek, dłuższych historyjek, a nawet wesołych, rymowanych wierszyków.

Opowieści Miśka Zdziśka przez pierwszy tydzień nie odstępowały nas na krok – Hania czytała je w domu, przed snem, po obudzeniu i w samochodzie. Szczerze mówiąc większość tych historyjek usłyszałam właśnie w aucie, bo nawet nie doznałam zaszczytu możliwości przeczytania ich :)

Krótko mówiąc – spodobały się. Jedyna moja uwaga dotyczy niuansu, jakim jest słowo „głupi”, który razi mnie w książkach dla dzieci, a tu niestety się pojawia. Co gorsza w tytule opowiastki „głupi wirus” (swoją drogą bardzo na czasie :P).

 

Basia, Franek i ….

Ta seria prezentuje kilka tytułów – u nas znalazły się "Basia Franek i pielucha" oraz "Basia, Franek i zasypianie."


Tym razem to wersja dla rówieśników Franka, czyli maluszków. Książeczki kartonowe i krótkie. A do tego dość życiowe. 

W części o pieluszce mamy oczywiście historię bohaterską, o czym wie każdy rodzic, który próbował odpieluchować choć jedno dziecko, a więc właśnie naukę korzystania z toalety. I zupełnie jak w rzeczywistości – mamy tu próby, porażki, wycieranie łazienki i bieganie pociechy z gołym siedzeniem ;) Samo życie. Może dlatego i te książeczki niezwykle przypadły dziewczynom do gustu.


„Basia, Franek i zasypianie” to z kolei opis innej heroicznej walki, a więc usypianie dziecka, które absolutnie spać nie ma ochoty, choć jego oczy i każdy centymetr ciała ma inne zdanie. Tutaj w roli głównej jest starsza siostra – Basia, która niezłomnie śpiewa kołysanki, podnosi wyrzucany kocyk i czyta bajki na dobranoc. Piękny obrazek starszego rodzeństwa, choć nie jestem przekonana czy tak często spotykany ;)

Dajcie koniecznie znać, który z tytułów Wam spodobał się najbardziej.

Komentarze

Zobacz nasze świąteczne zabawy!

Najlepsze układanki lewopółkulowe!

Najlepsze układanki lewopółkulowe!
i plansze edukacyjne :)