„Jestem kreską” Anna Jankowska Wydawnictwo Aksjomat - recenzja


Jestem kreską recenzja aksjomat - recenzje ksiazek dla dzieci

„Jestem kreską” to książka, której byłam szalenie ciekawa

Z dwóch powodów, przede wszystkim ze względu na sympatię, którą nie sposób nie darzyć autorki książki – jednocześnie autorkę bloga "Tylko dla mam" i twórczynię facebookowej grupy "Aktywne Czytanie".

Drugim powodem również jest sympatia, tym razem do książki „W twojej książce jest potwór”, o której nie można nie pomyśleć mając do czynienia z książką interaktywną, jeśli tak ją mogę nazwać.

Nie wiem czy Pani Jankowska inspirowała się wyżej wspomnianą pozycją, ale mając przed oczyma „Kreskę” zawsze przypomina mi się także „Potwór”.

Sama autorka opisuje „Jestem kreską” jako książkę do aktywnego czytania „książkę – zabawkę” i nie można się z tym opisem nie zgodzić.

Książeczka aktywizuje dziecko na wiele różnych sposobów – mamy tu zabawy motoryczne, poszukiwanie kolorów, poruszanie wyobraźni, no i oczywiście ćwiczenie paluszków.
To ogromny plus, że „Jestem kreską”, będąc książką dla małych dzieci nie zmusza ich do potulnego siedzenia przed tekstem. To zresztą, z tego co mówi Pani Anna w swojej opowieści o książce było jej celem. Jak najbardziej cel został zrealizowany.

recenzje ksiazek dla dzieci jestem kreską aksjomat

Ja jednak mam bardzo konkretne wymagania co do książek dla dzieci, jak już wiecie, często nie idą one w parze z wymaganiami Hani i tym razem jest podobnie.
„Jestem kreską” jest dla mnie przede wszystkim zbyt pstrokata. Wszędzie pełno kolorów, plamek, kształtów. Nie ma porównania z uwielbianym przeze nie „Potworem”.
W „W twojej książce jest potwór” zakochałam się od pierwszego wejrzenia, „Jestem kreską” niestety mnie nie urzekła, głównie ze względu na fakt przesytu.

Moje zdanie jednak nie jest zbyt istotne, bo Hania sięga po nią chętnie i znacznie częściej niż po wspomnianego „Potwora”, którego po przybyciu do naszego domu „Kreski” oddała i kazała schować. W przypadku „Jestem kreską” znacznie chętniej wykonuje też polecenia zawarte w książce.
Mimo że w „Potworze” również było potrząsanie i dmuchanie, rzadko udawało się ją do tego namówić. Tutaj nie ma z tym najmniejszego kłopotu.
A że „Jestem kreską” to książka dla dzieci nie dla dorosłych, moje poczucie estetyki nie ma tu większego znaczenia.

Pierwsza część książeczki, w której główną bohaterką jest tytułowa Kreska, jest w moim odczuciu znacznie ciekawsza niż druga, w której do zabawy dołącza kropka.
W tym miejscu zaczynam mieć bowiem wrażenie, że książeczka jest za długa, a niektóre polecenia według mnie nie łączą się.

Jestem kreską recenzja, aksjomat

Dziecko ma bowiem dotknąć czegoś żółtego, by za chwilę powstała chmurka i słoneczko.
Mamy także stronę, na którą dziecko ma się przenieść, ale nic na niej nie ma.

książki aksjomat jestem kreską recenzja

Nie wiem czy dałoby się to lepiej rozwiązać, ale kiedy „skaczemy” po stronach, idąc za wskazówkami Kreski, często widzimy co stanie się w dalszej części książki. Mamy bowiem przenieść się zupełnie gdzie indziej, jednak to co znajduje się na stronie obok jest już dla nas widoczne.
Może lepiej byłoby po prostu gdyby polecenie z udaniem się na inną stronę, było zawsze po prawej stronie, tak, by dziecko nie widziało tego co jest obok.

Zwrócić uwagę muszę także na pytania w „Jestem kreską”. Tak naprawdę dziecko nie ma szansy odpowiedzieć i zadecydować. Kreska cieszy się, że czytelnik nadał jej imię, ale Hania konsekwentnie odmawia nadawania imienia – a Kreska i tak się cieszy ;)
Podobnie, z poznawaniem „mojej koleżanki”. Dziecko i tak ją pozna, a Kreska i tak będzie się cieszyć. Fajnie gdyby była jakaś alternatywa. Albo samo stwierdzenie – „nadaj mi imię, jeśli chcesz.”

jestem kreską

Mimo tych uwag „Jestem kreską” cieszy Hanię, a do tego prezentuje wiele wartościowych cech, których nie sposób znaleźć w innych publikacjach. Między innymi są to aktywności motoryczne. Dziecko może poszukać kolorowych rzeczy w mieszkaniu czy poskakać.

Sama autorka tłumaczy także rolę książki we wspieraniu nauki czytania u troszkę starszych dzieci. Mówi o tym, że „Jestem kreską” ma mało tekstu do przeczytania za jednym razem, a do tego dziecko, któremu nie po drodze jest z czytaniem, może od tej aktywności często odpoczywać, robiąc przerwy na dodatkowe, fizyczne aktywności.

Bez wątpienia „Jestem kreską” zachęci maluchy do czytania, nawet takie, które nie potrafią usiedzieć nawet chwilkę przy wspólnej lekturze. A może zwłaszcza takie, bo właśnie do aktywności książka zachęca.

„Jestem kreską” nie może nie skojarzyć się dziecku z zabawą, a właśnie o to nam chodzi – by czytanie stało się zabawą dla naszych dzieci i zostało nią przez resztę życia.

A tu czytamy z Hanusią :-) 



Jeśli „Jestem kreską” spodobała się Wam koniecznie podzielcie się nią z przyjaciółmi.
👇👇👇👇👇👇👇👇👇👇👇

Komentarze