Tańcz, Córko Księżyca! Kouam Tawa, wyd. Zakamarki - recenzja

"Tańcz, Córko Księżyca!" to pozycja bez wątpienia wyjątkowa. Tę wyjątkowość czuje się już po pierwszym wzięciu książki do ręki...
Nie jest to książka wpisująca się w styl i estetykę, którą lubię. Wręcz przeciwnie.
Nie lubię celowych, wielokrotnych powtórzeń ani zbyt odległych, abstrakcyjnych metafor. Mimo tego "Tańcz, Córko Księżyca" - nie mam wątpliwości - jest książką, którą warto mieć na półce.




Rzecz dzieje się w afrykańskiej wiosce, przedstawionej dokładnie tak jak kojarzymy afrykańskie wioski - pełnej barw, dźwięków, śpiewu i tańca. Na samym wstępie poznajemy staruszkę, "która idzie i co chwilę przystaje". Ma trudności z pokonaniem długiej drogi, ale wytrwale zmierza do celu.
Na kolejnych stronach dowiemy się kim jest staruszka. Autor wysyła nas do wioski, by zapytać kim jest "Córka Księżyca".


I dowiadujemy się... Słyszymy chwytającą za serce historię, poznając staruszkę od kołyski.
Dowiemy się jak jej narodziny rozświetliły smutek czarnej nocy, jak jej taniec był radością dla całej wioski, jak ludzie z wioski byli dumni z całej rodziny Córki Księżyca.


Dowiemy się także, że "Tańcz, córko księżyca" nie ma szczęśliwego zakończenia, że to wzruszająca opowieść nie tylko o przemijaniu.
Córka Księżyca marzyła bowiem, by zatańczyć piękniej niż czesze najlepsza fryzjerka i rzeźbi najlepszy rzeźbiarz, by zatańczyć aż niebo z ziemią połączą się w pocałunku...  w dniu swojego ślubu.

Niestety - nikt nie odważył się poślubić najpiękniejszej tancerki w wiosce.
Córka Księżyca znalazła pocieszenie i mały cel w życiu - bliskość natury, ptaków, które dzięki niej łączą niebo i ziemię w pocałunku.

Możemy dyskutować o czym mówi nam ta książka - o tańcu, przemijaniu, zwyczajnym życiu? A może o tym, że czasem warto zrobić pierwszy krok mimo wszystko? Lub o tym, że ci, którzy wydają nam się spełnieni i nieosiągalni w głębi serca marzą o tak samo przyziemnych sprawach, jak wszyscy inni?
Tematów, do przemyśleń w oparciu o tę książkę jest mnóstwo.
Dedykowana jest dzieciom powyżej 3 roku życia, w moim odczuciu zupełnie niewłaściwie.

"Tańcz Córko Księżyca" to chwytająca za serce historia, której nie potrafię doczytać do końca bez wzruszenia. Nasza Hania lubi słuchać tej opowieści - jest melodyjna i ilustrowana w wyjątkowy sposób. Nie sądzę jednak, że dla trzylatka czy nawet pięciolatka jest to książka, wnosząca coś więcej niż zwyczajną historyjkę. To piękna i głęboka opowieść dla zdecydowanie starszego czytelnika. Czytelnika, który będzie miał szansę choć spróbować odczuć głębię i dojrzałość przesłania lektury, a może nawet wyciągnąć z niej lekcję.
Dla maluchów może być w moim odczuciu jedynie ( a może aż ) wyjściem do rozmowy o przemijaniu, o tym, że i dziadek i babcia byli kiedyś dziećmi, a mama i tata, będą kiedyś dziadkami. Niemniej uważam "Tańcz, Córko Księżyca" za pozycję, którą warto czytać wtedy, gdy w pełni zrozumie się jej przekaz i głębię.

Polecam więc gorąco, ale dla dojrzalszych straszaków ;)

Jeśli spodobała Ci się recenzja koniecznie podziel się nią z przyjaciółmi ;) 👇
I nie zapomnij zajrzeć do naszego sklepu z pomocami edukacyjnymi i układankami lewopółkulowymi.
Możesz również zapisać się na najbliższe szkolenie "Jak nauczyć dziecko czytać w zabawie?"


Komentarze