piątek, 31 sierpnia 2018

„Trzymaj mnie mocno” Jane Chapman, Zielona Sowa – recenzja



„Trzymaj mnie mocno” wydawnictwa Zielona Sowa to książka przeznaczona dla najmłodszych czytelników. 

To zwykła – niezwykła historia wyderek, która wzrusza i przywołuje uśmiech na twarzy, opatrzona „złotą myślą” na końcu.



„Trzymaj mnie mocno” Jane Chapman, Zielona Sowa – recenzja



Jako że „Trzymaj mnie mocno” jest przez wydawcę oznaczona już dla dzieci od pierwszego roku życia byłam nieco zdziwiona jej bardzo stonowaną kolorystyką. 
I choć ilustracjom nie można odmówić uroku i dbałości o każdy szczegół, to odniosłam wrażenie, że strona po stronie wygląda niezwykle podobnie. Jedna po drugiej prezentuje tylko paletę niebieskości i zieleni przerywaną brązowymi wyderkami.



Wbrew jednak moim wątpliwościom ten brak dodatkowych kolorów niespecjalnie Hani przeszkadzał. Może książka nie stała się hitem czytanym po stokroć, ale Hania wielokrotnie po nią sięgała i chętnie wyczekiwała końca opowieści.



„Trzymaj mnie mocno” to pozycja, która bardzo szybko podrzuca morał i końcową złotą sentencję, dlatego też odczuwam pewien niedosyt budowania głębi. Mimo tego narracja pełna jest uczuć i pozytywnych, rozśmieszających słów, które nie mogą nie trafić do malucha.


Historia opowiada o wydrach, które w oceanie przeżywają swoją codzienność. A przy tym są sobie bardzo bliskie, dzięki czemu każde zdanie dostarcza nam nowych pokładów ciepła
Tak właśnie powinien wyglądać świat widziany oczami każdego malutkiego dziecka – bliskość mamy i bezpieczeństwo. Z pewnością to jeden z powodów, dla którego ta pozycja prawdopodobnie trafia do maluchów.

Niestety wydry nie zawsze są bezpieczne. Kiedy nadchodzi sztorm są przerażone, ale wiedzą, że trzymając się razem będą zdecydowanie bezpieczniejsze. I rzeczywiście „wyderkowa tratwa trzymała się mocno na przekór szalejącej burzy”.


Wszystko oczywiście kończy się dobrze, małe wyderki odnajdują swoje mamy, a historia zwieńczona zostaje dosadnym morałem „Wszyscy potrzebujemy mocno kogoś trzymać, gdy przychodzi wielka fala”.


Nie można nie zgodzić się z żadną z sentencji zawartych w tej pozycji. 
Niesie ona ze sobą wartościowy przekaz, to do czego bym się jednak przyczepiła to fakt, że robi to w sposób bardzo oczywisty i dosłowny.

Małemu czytelnikowi z pewnością to nie będzie przeszkadzać, a niejednokrotnie uśmiechnie się słysząc o puchatym futerku wyderek, które mama mierzwi, by stało się puchate jak pompon.
Takich uroczych zdań jest w książce wiele, czyta się więc ją naprawdę przyjemnie.



Jeśli recenzja Ci się spodobała, podziel się nią proszę z przyjaciółmi.
👇👇👇👇👇👇👇👇👇👇👇👇👇👇👇👇👇👇👇👇👇

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz