czwartek, 19 lipca 2018

„Gdy smok się wprowadza” Jodi Moore, Wydawnictwo CzyTam - recenzja



Są takie książki, a nawet całe wydawnictwa, przy których wiesz, że zdarzy się coś magicznego. Tak jest z pewnością z wydawnictwem CzyTam. 

„Gdy smok się wprowadza” to pozycja, którą trzeba mieć na półce – książka, przy której za każdym razem, gdy dziecko przynosi Ci ją do czytania czujesz miłe łaskotanie, mówiące „Tak to był dobry wybór! Długo nie znajdziemy nic lepszego”.


„Gdy smok się wprowadza” Jodi Moore, Wydawnictwo CzyTam



No właśnie.... „kiedy dziecko przynosi Ci ją do czytania”.... 
„Gdy smok się wprowadza” przyszła do nas razem z „Potrzebuję mojego potwora”, w której szczerze mówiąc widziałam znacznie większy potencjał. Hania uwielbia potworki, a książka jest wydana pięknie. Nie miałam wątpliwości, że będzie strzałem w dziesiątkę. 
Cóż... Smok jednak wprowadził się do serca Hani znacznie szybciej niż zdążyłam otworzyć drugą książkę. W chwili pisania tej recenzji, wciąż jeszcze nie udało nam się jej przeczytać. 
Od dwóch dni budzi nas Smok, zasypia z nami Smok, Smok jest ściągany ze stołu, z komody – eh... dziś czytałam go już 3 razy w ciągu pierwszej pół godziny po przebudzeniu.
Takiej furory w naszym domu nie zrobiła chyba jeszcze żadna książka!

"Gdy smok się wprowadza" - ilustracje


Co więcej, sama mam naprawdę sporą przyjemność z obcowania z tą pozycją. 
„Obcowania”, bo przyjemne jest tu wszystko – historia, tekst i …. ilustracje! To najpiękniej ilustrowana książka jaką mamy – nie mam co do tego złudzeń. 
Rzadko używam tak wielkich słów, rzadko mogę. Jeśli wydaje Ci się, że okładka jest „fajna” nie masz pojęcia co czeka Cię w środku. 
Nie wiem czy to po prostu wyjątkowy talent ilustratora (Howard McWilliam), czy technika wykonania – możemy przeczytać, że „ilustracje zostały wykonane ołówkiem na papierze i pomalowane cyfrową farbą akrylową” – czy wszystko razem, ale „Gdy smok się wprowadza” to arcydzieło dziecięcej literatury.

Choć bardzo mi trudno, muszę pozostawić w tym miejscu temat ilustracji. Strasznie rzadko podoba mi się graficzna strona książek dla dzieci – zwłaszcza w czasach gdy modna jest „Bardzo głodna gąsienica” czy „Kicia Kocia”. Jeszcze rzadziej mogę z czystym sumieniem rozpływać się nad książką tak jak w tym przypadku. No ale dość już... Przejdźmy do treści

"Gdy smok się wprowadza" - treść 


Jeśli zbudujesz doskonały zamek z piasku, zamieszka w nim smok” - tak zaczyna się opowieść, tak zaczyna się również opis na okładce. Bo właśnie o tym jest książka – można się domyślić, prawda?
Gdy masz już idealny zamek, znajdziesz w nim super smoka – będziecie się świetnie bawić i płatać innym figle. Choć może nie Ty – Ty jesteś dorosły, a dorośli chyba nie widzą tego smoka.

Jeśli jesteś moim stałym czytelnikiem, wiesz już jak strasznie zależy mi na tym, by książka poza „fajną” i „ładną” była przede wszystkim wartościową!
Tu nie widzę jasnego morału ani pointy. Jest jednak wartość, której szukam. Przede wszystkim – co na pewno nie jest najważniejsze dla Twojego malucha przy lekturze, ale okaże się pomocne w codziennym życiu 😉 Ta książka przypomina rodzicom i opiekunom, by otworzyli oczy na świat dziecka.
Każdy z nas pewnie oczekując potomka obiecuje sobie, jak to będzie brał na poważnie największe dramaty swojego szkraba – złamaną kredkę czy porwanego misia, jak będzie z zapartym tchem słuchał opowieści o różowych kotach, wielkich ropuchach i … fantastycznym smoku, który przecież zamieszkał w końcu w tym zamku... Prawda? 
Autorka mnie też porwała – udało jej się wpuścić mnie do magicznego świata, w którym naprawdę zobaczyłam tego smoka! Ale czy on istnieje naprawdę?


Zakończenie mnie trochę zirytowało, nie powiem! Mały chłopiec najprawdopodobniej pod wpływem naszego dorosłego marudzenia odesłał smoka.... Na szczęście to było na przedostatniej stronie.

Czy właśnie tak kończy się dziecięca wyobraźnia? Czy to ten moment, w którym przestajemy być uroczymi, pełnymi pomysłów wulkanami energii? 
Na pewno „Gdy smok się wprowadza” zmusi wrażliwego czytelnika do przypomnienia sobie, by pielęgnował wyobraźnię swoich dzieci czy podopiecznych.
A mnie autorka udobruchała na ostatniej stronie – mnie i całą gromadę smoków!🐲🐲🐲🐲


Jeśli chcecie mieć na półce pozycję, która zachwyci Wasze dziecko – nieeee, na pewno nie będzie stać na półce – koniecznie sięgnijcie po Smoka... I koniecznie podzielcie się nim ze znajomymi
👇👇👇👇👇👇👇👇👇👇👇👇👇👇👇



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz