sobota, 4 listopada 2017

Książeczki dla dzieci – wprowadzenie i pierwsza pozycja : DOTYKANKI :)

Książeczki i książki to nasz ulubiony sposób na spędzanie czasu – nasz, bo wszyscy je uwielbiamy. Hania ma to szczęście, że ma rodziców lubiących czytać, więc w naszym domu książki nie są czymś obcym. 
Do tego realizowany program czytania sprawia, że wyjątkowy nacisk kładziemy na dużą ilość, dobrej jakości książeczek, a wbrew pozorom, nie jest o nie łatwo w dziedzinie książek dla najmłodszych. 
Poza tym książeczki są rozwiązaniem na każdą wolną chwilę – można je wziąć do samochodu, na spacer, do lekarza czy nawet do restauracji. Są też okazją do rozmów, uczenia się słów i dźwięków, a także różnego rodzaju zabaw. Jedną z nich możesz zobaczyć tutaj :)

Znów mamy dwuczęściowy post – w pierwszej opowiem Ci jakie książki wybieramy, a w drugiej zobaczysz moje ostatnie znalezisko – „Dotykanki”


Bez względu na to czy decydujesz się na realizację któregokolwiek z programów rozwojowych opisanych na tym blogu, otaczaj swoje dziecko książkami! Jeśli nauczysz dziecka miłości do książek w dzieciństwie – będą one z nim na zawsze! A co ważne, będą na wysokiej pozycji w jego życiu.

Nasza córka nie ogląda bajek w telewizji, nie ma tabletu ani zabawkowego laptopa. Ma za to książki i zajmują je one na dłuuugie minuty. Czasami za jednym razem jest w stanie oglądać książki lub podawać nam do przeczytania jedną po drugiej ciągiem przez 40 minut. Myślę, że to również świetny sposób na odpoczynek dla rodzica ;)

A zatem co czytamy?


Bardzo chciałam zapewnić Hani książki bliskie metodzie Domana – niestety w języku polskim ich nie ma lub ja ich nie znalazłam. Będę jeszcze Wam pisać i pokazywać jak taka książka powinna wyglądać – zmuszeni byliśmy robić je sami, co również jest fajną zabawą i sprawia, że te „książki” są spersonalizowane i wyjątkowe.
Z braku dostępnych pozycji, musiałam wybrać te najbardziej zbliżone lub chociaż najbardziej mi odpowiadające. Trochę ich się nazbierało, na zdjęciu widzicie tylko jedną półeczkę z książeczkami Hani i będę opisywać Wam z biegiem czasu te, które lubimy najbardziej i te, które są kompletnym niewypałem.

Jak powinna wyglądać fajna, rozwijająca książeczka?


Przede wszystkim musi być prosta. Prostota ma naprawdę nieocenione znaczenie w edukacji
Całe mnóstwo rysunków, co gorsza bardzo pstrokatych i nachodzących na siebie, nie jest dla małego dziecka dobra. Często gdy obserwuję popularne książki dla dzieci wydaje mi się, że dla dorosłego też nie może taka być.
Co więcej musi być poprawna! Tak, to nie jest oczywiste. Znalazłam kilka książeczek z błędami stylistycznymi, literówkami, a nawet jedną, w której obrazek przeczy tekstowi.
Najlepiej żeby książeczka była pisana DUŻĄ czcionką, tak, by choć minimalnie mogła zostać włączona do programu nauki czytania. Ten parametr jest naprawdę trudny do osiągnięcia. Większość książeczek ma dużo tekstu, napisanego maciupką czcionką.
Na koniec dobrze by było, gdyby książeczka mimo wszystko miała jakiś sens, przesłanie i morał – co także nie jest rzeczą oczywistą.


Pieniądze!!!


Ta sprawa przyciąga wzrok każdego rodzica, który chce zapewnić dziecku wszystko, a nie na wszystko go stać. Niestety środki jakie by nie były duże, zawsze są ograniczone.
Jeśli chcesz kupować dużo książek szukaj tanich księgarni i wyprzedaży. Zamawiaj przez internet –  często wychodzi znacznie taniej. Porównuj nie tylko cenę książki, ale również koszt dostawy (np. księgarnia dadada mimo bezkonkurencyjnych cen, ma również darmową dostawę do kiosku ruchu, godny polecenia jest także aros – tam dostawa do kiosku kosztuje około 3 zł, ale ceny również fantastyczne).
Następną opcją są rzeczy używane – ja ogólnie nie mam problemu z korzystaniem z dużych oszczędności kupując rzeczy od innych rodziców. Niestety z książeczkami jest o tyle problem, że mało kto sprzedaje coś sensownego.
I na koniec wisienka na torcie – biblioteka! Mimo zachęt mojej znajomej, udałam się po książki dla Hani dopiero przed miesiącem. Do tej pory wszystko kupowaliśmy... Nie wyobrażałam sobie, że można dorwać tam cokolwiek z twardymi kartkami, co nie zostanie uszkodzone, przy wielokrotnym przeglądaniu przez córkę. A jednak – wybraliśmy się wyłącznie w celu inspiracji do następnej książeczki, którą tworzyliśmy w ramach programu czytania, a tam proszę – mnóstwo pozycji dla maluchów. Mniej lub bardziej udanych, ale znalazłam perełkę, którą chcę Wam dzisiaj zaprezentować. To właśnie ten biblioteczny egzemplarz – dlatego jest mocno wyeksploatowany i poobklejany ;)

DOTYKANKI – kolory


Ta książeczka jakimś cudem uchowała się przede mną przez ponad rok życia Hani i wybierania co rusz dla niej czegoś ciekawego. Nie wiem jak to możliwe, ale nie widziałam jej też u nikogo ze znajomych. Tymczasem jest to pozycja fenomenalna.
Odpowiada ona wszystkim właściwie zasadom idealnego uczenia. Ta książeczka rozwija bowiem nie tylko drogę wzrokową i słuchowa – jeśli czytasz dziecku - ale także dotykową!


I tak mamy sobie Dotykanki.  

Jak widzicie już na pierwszej stronie żółty element jest pluszowy - każdemu dziecku się spodoba. 
W tej serii są dostępne także "Zwierzęta" oraz "Bawmy się".


Na każdej stronie możecie zobaczyć rzeczy ilustrujące dany kolor - zdania są super proste, a czcionka dość duża i wyraźna. 

Poza tym, na każdy kolor przypada fragment, który ma inną teksturę. Dziecko może nie tylko więc uczyć się kolorów i nowych słów, ale także badać nowe faktury i wykorzystywać kolejny zmysł, przy prostej czynności czytania.


 Jeśli użyjesz swojej kreatywności książeczka pomoże Ci również w nauce dziecka kształtów - zobacz ile prostych figur geometrycznych jest tutaj wykorzystanych. 



Niewiele książeczek zrobiło na mnie tak dobre wrażenie, dlatego gorąco polecam przede wszystkim dla jeszcze mniejszych dzieci niż Hania. Walor sensoryczny tej książeczki jest nie do przecenienia. 
Niestety z tego co zauważyłam, z dostępnością tej pozycji nie jest tak prosto.

A może zajrzyj do pobliskiej biblioteki? Może znajdziesz Dotykanki? Albo wykopiesz coś równie ciekawego? Oczywiście czekam na Twoje odkrycia - pochwal się w komentarzu! 

8 komentarzy:

  1. Bardzo przydatny wpis :) szczególnie, że jest tak wiele książeczek na rynku i ciężko coś wybrać.

    OdpowiedzUsuń
  2. bardzo fajny wpis - rzeczowo i lekko opisane :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzięki za podpowiedź na prezent. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mój bratanek za to gra na tablecie :) Czytanki raczej stoją na boku póki co.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To raczej nie najlepiej. Jestesmy absolutnie przeciwni otaczaniu dzieci takimi gadżetami.

      Usuń
  5. A ja mam pytanie: kiedy zacząć z dzieckiem przygodę z książeczkami ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż... nie wiem czy może być jakiś konkretny czas - z tym nie można zacząć za wcześnie :) Zmienia się jedynie sposób, w jaki bawimy się/czytamy. Prawdę mówiąc u nas wyglądało to tak, że jeszcze w ciąży czytałam na głos - taka fanaberia ;) Ale po urodzeniu ważna jest stymulacja - karty konstratowe, kontrastowe bity (możesz o tym przeczytać na blogu w zakładce bity inteligencji) lub właśnie kontrastowe książeczki. To takie pierwsze kroczki, a potem dajecie kolejne - takie jak Dotykanki, OnoMaTo, czy kolejne etapy kontrastowych książeczek z dodatkowymi kolorami. To tylkoo niektóre - nam najbliższe - propozycje. Oczywiście czytanie dziecku czy to bajek,baśni czy wierszy jest nieocenione i również można, a nawet powinno się czynić to od pierwszych dni życia :)

      Usuń