czwartek, 21 września 2017

Od czego zacząć rozwój dziecka?

Takie pytanie zadaje sobie wielu świeżo upieczonych rodziców, a nawet tych, którzy dopiero planują założenie rodziny. Ci drudzy mają o tyle świetną sytuację, że mają czas. Czas natomiast będzie naszym głównym problemem w praktycznie każdym rozważaniu – nie trzeba Was z pewnością do tego przekonywać – czego byście nie robili, z pewnością macie za mało czasu... Doba jest ograniczona, zwłaszcza jeśli mamy pod opieką potomka lub nawet kilkoro :)

Od czego możemy zacząć?


Wszystko zależy od wieku dziecka. Jeśli jesteś rodzicem, który dopiero czeka na maleństwo możesz sobie wszystko dokładnie zaplanować, poukładać i przygotować materiały, co będzie właśnie największym kłopotem – dziecko bowiem będzie chłonęło wiedzę dużo szybciej niż Ty dasz radę przygotowywać nowe treści – stąd właśnie czas jest naszym głównym i jedynym przeciwnikiem.

Jeśli natomiast chodzi o dokładną rzecz, od której masz zacząć to zaskoczę Cię może, ale takowej nie ma. Ważne jest inne pytanie – JAK ZACZĄĆ?


Jest pewien wyjątek – mianowicie noworodek. Jeśli zaczynamy z takim maleństwem, a moim zdaniem tak jest najlepiej, musimy przeprowadzić stymulację wzrokową, zanim pokażemy dziecku cokolwiek innego. Przyczyna jest oczywista – noworodek nie ma w pełni wykształconego wzroku, co jest informacją powszechną, dlatego też nie jest w stanie zobaczyć od razu po urodzeniu obrazków, liter czy nawet dokładnie twarzy. O tym jak przeprowadzić ten etap będę pisała w osobnym poście.

To czy jednak zaczniesz od rozwijania inteligencji dziecka za pomocą bitów czy zdecydujesz się na rozwój fizyczny, czy może naukę czytania lub matematyki nie ma większego znaczenia. Najlepiej bowiem robić wszystko razem. Każda aktywność wpływa bowiem na kolejne osiągnięcia, na rozwój kolejnej umiejętności i w taki oto sposób następuje sprzężenie zwrotne, a Twoje działania przynoszą lepszy efekt. Nie powinieneś zatem zdecydować, że będziesz uczyć dziecka czytać, ale nie masz ochoty rozwijać go fizycznie lub odwrotnie. Taka postawa nie daje pełnej efektywności.

Podam tu najbardziej znany przykład – raczkowanie/pełzanie. Tenże etap w życiu dziecka jest niezwykle ważny. I choć wielu rodziców czy nawet lekarzy stwierdza, że można go pominąć, bo przecież niektóre dzieci nigdy nie raczkują, nie jest to prawdą. Każdy etap w rozwoju dziecka musi zaistnieć, by nie nastąpiły niekorzystne konsekwencje jego braku – ten temat także rozwinę w innym poście. Wracając do tematu: raczkowanie, które wydawałoby się umiejętnością wyłącznie motoryczną, fizyczną ma ogromne znaczenie dla ogólnego programowania mózgu. Podczas raczkowania, a także najpierw podczas pełzania, obie półkule mózgowe uczą się jak ze sobą współpracować.

OK! Wiemy już więc, że wszystko się ze sobą łączy, więc do rzeczy – jak rozwijać dziecko w zależności od wieku?

To na czym skupiam się w tym poście to nie etapy rozwoju dziecka, a raczej jego oczekiwania. Musisz bowiem pamiętać, że to Twoja pociecha jest tu wodzirejem. Pozbądź się stereotypu, że nauka jest męcząca, że dziecko ma usiąść i się słuchać, bo jak nie to będzie kara, nie będzie bajki, słodyczy etc..... 
Od teraz pracujemy nad tym, by Twój malec już na zawsze POKOCHAŁ NAUKĘ!

A zatem, w zależności od wieku dziecka, z którym zaczynasz swoją przygodę musisz dostosować tempo.
Niemowlę do około 6 m-ca życia jest raczej dzieckiem niemobilnym. Możesz pokazać mu tak wiele rzeczy, jak tylko zapragniesz, a i tak dziecko będzie na Tobie skupione. Nie ma bowiem jak uciec, biec, obejrzeć nowego uchwytu przy szafce, zabawki w pudełku czy nawet podłogi. Możesz zatem przy każdym przewijaniu czy w dowolnym momencie, pokazać mu karty z czytaniem czy liczeniem. Możesz pokazać co chcesz i ile chcesz – oczywiście w granicach harmonogramu, który będziemy omawiać przy każdej z aktywności z osobna, nie próbujemy przecież znużyć dziecka, a niemowlę również może i ma prawo się nudzić.
Rzecz w tym, że Ty jesteś najciekawszą „rzeczą” w otoczeniu takiego maluszka. Tylko dzięki Tobie może posłuchać opowieści lub obejrzeć mieszkanie, jeśli weźmiesz je na ręce i pokażesz gdzie są okna, a gdzie kwiatki czy obrazy.
To jest moment, który się nie powtórzy i z mojego doświadczenia, praca z takim dzieckiem jest naprawdę NAJŁATWIEJSZA. To mały, bezkrytyczny naukowiec. Jest białą kartą, którą każdego dnia zadrukowujesz nowymi wiadomościami. Spiesz się, ten czas szybko minie.

Nadejdzie okres RACZKOWANIA.


W tym czasie dziecko ma już co oglądać. Przede wszystkim samo poruszanie się jest fascynujące. Sesje, które wykonujesz – nieważne czego chcesz uczyć – muszą być bardziej dynamiczne, szybsze i możliwe, że krótsze. 
Już teraz musisz się nauczyć, że w tej kwestii NIE TY TU RZĄDZISZ. Dziecko decyduje ile chce obejrzeć kart i Ty musisz się dostosować. Pamiętaj patrzeć na świat oczami Twojego dziecka. Właśnie teraz, po długich miesiącach może się poruszać! Nie ma czasu patrzeć na wiele kart i obrazków, które chcesz mu pokazać. Ma do poznania masę rzeczy, których do tej pory nie mógł dosięgnąć... Zrozum, że dziecko także „nie ma czasu”. Ono chce i musi jak najszybciej nauczyć się wszystkiego. Zobaczyć jak daleko może poraczkować, jakiej faktury jest dywan albo kafelki w przedpokoju, albo czy uda mu się wdrapać na łóżko. Musisz więc nauczyć się pokazywać karty szybko. Około sekundy na kartę. A do tego obserwować kiedy malec się nudzi i pokazywać zawsze o jedną kartę mniej. 
Podstawową zasadą jest niedosyt. Musimy stworzyć atmosferę, w której dziecko nie może się doczekać następnego razu, następnych kart. Jeśli dotychczas udawało Ci się za jednym razem pokazać 10 kart – zapomnij, teraz możesz próbować z 5. Jeśli to za dużo dla Twojego dziecka? Nic nie szkodzi – pokaż 4. Dostosuj tempo do dynamiki Twojego dziecka. To jest kluczowe, niezależnie od wieku.

Gdy dziecko nauczy się CHODZIĆ


Tu już w ogóle nie ma szans dziecka do niczego zmusić – i dobrze! Kto wie, może nawet będziesz pokazywać karty po jednej? Nie szkodzi. Dziecko nie może się nudzić...
Nuda to podstawowy czynnik, przez który większość z nas nienawidzi się uczyć, nienawidzi szkoły i większości spraw z nią związanych. Ile można siedzieć w ławce i powtarzać te same treści?
Dla Twojego dziecka nauka będzie zabawą, o ile nie ulegniesz brzydkiej pokusie i nie zaczniesz go do niczego zmuszać – to byłoby najgorsze w tym momencie...

Kolejną sprawą, którą dokładniej omówimy przy nauce każdej konkretnej rzeczy jest zawartość materiałów. I tu znów – z niemowlakiem jest najprościej! Zaczynasz po prostu od początku :)
A zatem przykładowo jeśli uczysz czytania, uczysz pojedynczych słów, najbliższych dziecku. Jeśli jednak zaczynasz z dzieckiem rocznym, dwuletnim czy nawet starszym, uczenie go słowa „miś” czy „mama” byłoby udręką. Ono już te słowa dobrze zna, po co ma teraz oglądać karty? Wówczas musisz dopasować poziom do jego zainteresowań i oczekiwań. Z pewnością ma jakieś ulubione zabawki czy miejsca – to właśnie te słowa będą Waszym początkiem. ( o tym więcej w poście na temat nauki czytania).

Podsumowując – od czego zacząć rozwój dziecka ?


Przede wszystkim od nastawienia, zmiany podejścia. A zatem nie co robić, ale JAK robić.
Na początek zapamiętaj 2 ważne zasady:


  1. To dziecko jest wodzirejem. Zawsze dostosuj tempo do jego potrzeb.
  2. Zawsze kończ szybciej niż chce tego dziecko. Koniec z nudą !   

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz